Mój świat widziany spod kapelusza - K.P.
Blog > Komentarze do wpisu
„Więzień Nieba”

Otwierając nową książkę Ruiza Zafóna miałem dwa postanowienia.

Pierwsze to pełen obiektywizm, z którym chciałem ocenić tą książkę. Początkowe akapity „Gry Anioła”, książki która wpadła mi w ręce parę lat temu zaniosły mnie do magicznego świata dwudziestowiecznej Barcelony, której historia stworzona przez Zafóna w niesamowitym stopniu odcisnęła na mnie swoje piętno. Wtedy tak tego nie odczuwałem, bo myślałem że to kolejny jednorazowy wyskok z przyjacielem, który wpadł na kilka dni i nie długo odjedzie, by już nigdy się ze mną nie spotkać. I właśnie wtedy wpadł mi w ręce „Cień Wiatru”, którego recenzować nawet nie mam zamiaru. Wydaje mi się, że to już klasyka, a klasyki nie trzeba reklamować.

Z tego właśnie względu postanowiłem podejść z chłodnym obiektywizmem, żeby po długim czasie od odłożenia serii o „Cmentarzu zapomnianych książek” sprawdzić czy rzeczywiście jest tak dobra. Odnosząc się do słów autora „Najczęściej wspominamy rzeczy, które nigdy się nie wydarzyły.”, więc może tylko tak mi się wydawało?

Drugim moim postanowieniem było to by spróbować delektować się to książką. Czytać powoli, z pełnym zrozumieniem.

I jak się okazało cały plan runął razem z początkiem pierwszego rozdziału, a prawie pięćset stron zabrało mi tylko pięć godzin życia. I na dodatek to chyba jedyne rozczarowanie po przeczytaniu powieści.

Kiedy myślę o tytule „Więzień Nieba” nie widzę już nawet książki. Cała seria o księgarni „Sempere i Synowie” bardziej przypomina haft utkany z idealnych nici w doskonałej harmonii. To co zrobił Zafón tworząc serię, to genialny pomysł. Z biegiem lat przemyślany i udoskonalony w „Grze Anioła”. W końcu powstaje „Więzień Nieba” i  bezczelnie wyjaśnia wątki, które we wcześniejszych częściach zostały jakby zatuszowane i pominięte, bez których wyjaśnienia książka wydawała się i tak fantastyczna. A tu psikus.

Nowa powieść Zafóna odwraca całkowicie porządek utworów. Łączy je tworząc z nich zupełnie nową historię. Nową historię, która co najciekawsze jeszcze nieprędko zamierza dobiec końca co jest znakomitą wiadomością zarówno dla wiernych fanów, ludzi lubiących styl pisarza jak i dla okazjonalnych czytelników.

Jestem pewien, że najlepszym podsumowaniem będzie stwierdzenie, że do rzeczy, które żałuję że są nie możliwe dopiszę przeczytanie „Cienia Wiatru, „Gry Anioła” i „Więźnia Nieba” w każdej możliwej kolejności nie znając wcześniejszej fabuły. Byłyby to trzy fantastyczne historię, przy czym każda zmiana kolejności dawałaby nam zupełnie inne emocje, inne spostrzeżenia ale to co najważniejsze – Niesamowitą radość.

Nie pozostaje nic innego jak słać gratulacje Carlosowi Ruizowi Zafónowi i błagać o więcej takich książek.

piątek, 22 czerwca 2012, kaspianx

Polecane wpisy

  • Za Mgłą Cz. 3 i epilog (zakończenie)

    Po długiej nieobecności na blogu Redaktor P. postanowił ukończyć swoje pierwsze dłuższe opowiadanie. Niestety (a może stety?) sam nie był by wstanie opowiedzieć

  • Z Guns N Roses w tle...

    Długo nic nie pisałem. Ale to było spowodowane chorobą i brakiem czasu. Chociaż w pewnym sensie może i brakiem weny? W każdym razie wena przyszła. Wczoraj o trz

  • "Za mgłą" Rozdział 2

    Cóż, okazało się, że moja pierwsz historyjka was nawet zaciekawiła ;) Dlatego powstał ciąg dalszy, a kolejna część pokaże się w przyszłym tyogdniu. Chociaż powi

  • Więzień nieba

    Carlos Ruiz Zafón WIĘZIEŃ NIEBA Przeczytałam trzecią część tej sekretnej historii Barcelony, o której - jak twierdzą bohaterowie - miasto wolałoby zapomnieć. W

Komentarze
kropka.co.uk
2015/10/30 21:38:59
Sławna desinerka kapeluszy Rivka Jacobs otwiera nowy sklep w Exeter.
www.kropka.co.uk/exeter